• Wpisów:4
  • Średnio co: 247 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:13
  • Licznik odwiedzin:1 241 / 1238 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Igrzyska wreszcie się skończyły. Nie było tego cierpienia, bólu po stracie najbliższych nam osób. Jesteśmy szczęśliwi z rodzinami, które nas kochają. Ja też jestem szczęśliwa. Mając kochającego męża i dwójkę dzieci. Dziewczynkę o imieniu Grace i chłopczyka-Leona. Oni mi starczyli. Przy nich mogłam być naprawdę spełniona.

Brunetka obudziła się z krzykiem. Kolejna nieprzespana noc. Wciąż miała koszmary, dotyczące Igrzysk. Usłyszała skrzypienie otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł jej mąż. Peeta podbiegł do niej i usiadł na łóżku. Bez słowa przytulił ją do siebie. Wiedział dobrze, że nawiedzały ją niechciane sny. Natomiast ona miała codziennie wyrzuty sumienia, że przez nią dzieci i on nie mogli w spokoju spać. Chłopak pogłaskał ją po głowie, jakby była dwuletnim dzieckiem. W rzeczywistości nim była. Bezbronnym człowiekiem, zniszczonym przez Kapitol.
- Już dobrze, kochanie. Jesteś bezpieczna.- uspokoił ją i pocałował w czubek głowy.
Nastał nowy dzień. Brunetkę obudziły promienie wpadające do pomieszczenia. Otarła zaspane oczy i wsadziła stopy w puszyste kapcie. Wyszła z pokoju i zeszła po drewnianych schodów. Wkroczyła powoli do kuchni gdzie roznosił się zapach kawy. Przy kuchennym stole stał jej mąż, krojąc pomidory.
- Dzień dobry- uśmiechnęła się- Gdzie Grace i Leon?
- Poszły do twojej mamy- powiedział sucho. Katniss podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu. Naprężył mięśnie. Dziewczyna cofnęła rękę.
- Peeta...co się stało?- zapytała przełykając ślinę. Chłopak odłożył nóż i odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Musimy poważnie porozmawiać- odpowiedział i usiadł przy stole wykonanym z drewna. Brunetka usiadła naprzeciw niego na brązowym krzesełku.
- Katniss. Musimy pójść do psychologa- chłopak nie odrywał wzroku od podłogi. Ciemnowłosa gwałtownie wstała z siedzenia. Jak on mógł powiedzieć, że jest wariatką? Jak mógł uważać, że jest niestabilna psychicznie. Myślała, że chociaż on ją rozumie. Jej Peeta.
- Uważasz, że jestem wariatką?! - krzyknęła. Do oczu napłynęły jej łzy. Jak on mógł...
- Robię to dla Twojego dobra- złapał ją za rękę. Dziewczyna wyrwała mu się i wbiegła po schodach do pokoju.

Siedziała przed psychologiem. Wreszcie udało mu się ją namówić. Nie mogła mu odmówić. Tak bardzo mu zależało. Tylko on potrafił tak na nią działać.
- Opowie mi pani co się wydarzyło w pani życiu.- powiedziała psycholog, podając jej szklankę wody. Pokiwała głową. Opowiedziała o Igrzyskach i tego, jak ciężko musiała walczyć o przetrwanie. Ta wizyta jej pomogła. Miała wsparcie. Do gabinetu pani Gorsterger przychodziła prawie codziennie. Stały się przyjaciółkami. Jej największym problemem była śmierć jednej osoby, która znaczyła dla niej bardzo dużo. Rue. Dziewczynka zmarła od topora, który utkwił w jej sercu na skutek rzutu chłopaka z dystryktu 3. Przez jej śmierć miała te wszystkie koszmary. Dlaczego? To było jeszcze dziecko. Takie bezbronne jak Leon i Grace.

Teraz jestem szczęśliwa. Koszmary minęły. Pani psycholog uświadomiła mi, że Rue jest szczęśliwa. W niebie. Z Bogiem. A ja?Mam wspaniałe dzieci i kochającego męża. Nic mi nie trzeba. Miłość zwyciężyła wszystko.
 

 
Dziś chciałabym wam powiedzieć jak najlepiej będzie składać zamówienia. Zdecydowałam, że troszkę mi się to pomiesza jak pod każdym postem będzie zamówienie. Więc ja wymyśliłam (ja? Wymyśliłam? Od kiedy ja myślę?), że OS będę przyjmować tylko na prywatnych wiadomościach.

Mam już kilka zamówień, będą realizowane w kolejności:

Gwiazdunie ♥ - OS o Igrzyskach Śmierci

Peddie ~ Miłość bez końca - "Tajemnice domu Anubisa" (Peddie, komedia)


**

Zapraszam do zamawiania!
 

 
Ciemnowłosa dziewczyna usiadła na czerwonej pufie. Położyła swoje drobne, blade dłonie na klawiszach fortepianu. Zagrała melodie. Przymknęła swoje czekoladowe oczy i delikatnie uniosła kąciki ust ku górze. Teraz była szczęśliwa. Miała wszystko co chciała. Ale miała również niechciane wspomnienia. Wspomnienia chłopaka, którego kochała, ale nie chciała go kochać.

Szli przez ośnieżony park. Dookoła rozpościerał się biały dywan, wyglądem przypominający cukier puder. Brunet schylił się nad śniegiem i uformował z niego kulkę. Zanim hiszpanka zdążyła się zorientować, o co mu chodzi została obrzucona puchem. Poczuła wzbierający się w niej gniew. Gniew miłości. Schyliła się nad stertą śniegu, a po chwili poczuła uderzenie. Upadła twarzą na ziemię. Jej ukochany leżał na niej, uśmiechając się od ucha do ucha. Czy go kochała? Nie wiedziała. Czasem czuła, że to coś więcej od miłości. Ale czy może być takie uczucie? Nie wiedziała. Mogła tylko go kochać. I kochała. Pragnęła jego obecności, pocałunków, czułych słówek, którymi obdarowywał ją zawsze gdy ona zasypiała. Jego troski gdy była chora, a on przynosił paczkę żelek i robił jej herbatkę. Nie mogła tego stracić. Nie chciała.

Lecz ona już to straciła. Siedziała sama przy czarnym, wielkim fortepianie. Do jej uszu dobiegał tylko dźwięk wygrywanej przez nią muzyki i tykanie zegara. Tik. Tak. Tik. Tak. Jak to się nazywało. No tak...samotność. Dopadła i ją. Nie chciała skończyć tak jak jej ciotka. Siedzieć w bujanym fotelu z siwymi włosami i małymi, okrągłymi okularkami na zadartym nosku. Z masą kotów i codziennym pudełkiem półlitrowych lodów. Ale nie była już w stanie pokochać nikogo innego. Tylko Maxi się dla niej liczył. Go kochała, on zagościł w jej sercu i nie miał ochoty wyjść. Czemu i z niego nie mógł odejść? Nie chciał? Może naprawdę chciał, by ona cierpiała? Zapewniał, że ją kocha, a jednak zostawił ją, by wyjechać, rozwijać swoje marzenia w tańcu i śpiewaniu. Wolał odejść z masą fanek, niż zostać z nią. Szarą myszką, mającą tylko mały domek w przedmieściu.

Ich pierwsza randka. Przechodzili się po pobliskim lasku. On w pewnej chwili złapał jej rękę i się zatrzymał. Popatrzyła na niego zaskoczona. W jego oczach mogła zobaczyć troskę. MIŁOŚĆ? Niemożliwe. On nie mógł jej kochać. Dziewczyny ze wsi. "Kocham Cię" wtedy pierwszy raz usłyszała te oto słowa. Poczuła ciepło w sercu. Zbliżył swoje usta do jej, by po chwili mogły złączyć się w pocałunku.

Lecz teraz wszystko się skończyło. Jesteś ty. Jestem ja. Nie ma już nas. Wszystko zostało skończone. To ty zburzyłeś naszą miłość. Nie dam się tak łatwo. Będę żyć. Nie zniszczysz mnie. Jestem silna. Dam sobie radę. Zawsze dawałam. Twoja "miłość" nie ma prawa mnie zniszczyć. Nie pozwolę jej. Rozumiesz? Zbyt dużo cierpiałam. Zbyt dużo łez wylałam za Tobą. Nadszedł czas, by stanąć na nogi. By żyć pełnią energii i życia. Uśmiechnęła się. To było jej postanowienie noworoczne.


- Stevie♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Można powiedzieć, że na pingerze jestem dość "stara". Miałam tu kilka blogów, lecz przeniosłam się na bloggera. Czemu wróciłam? Poprosiła mnie o to pewna koleżanka, której serdecznie dziękuję. Na blogu pojawiać będą się OS. Zaraz biorę się za pierwszy. Będzie o Violettcie. Zapraszam również do zamawiania opowiadań. Mogą być o kilku serialach/filmach.
- Violetta
- Zmierzch
- Tajemnice domu Anubisa
- Igrzyska śmierci
- Pretty little liars
- Zostań, jeśli kochasz
- Narnia.

Więc zapraszam Was do zamawiania!
Czekajcie na pierwszy OS!
Pozdrawiam.

- Stevie♥
  • awatar ★Zendaya & Bella★: Piękny wygląd ^^
  • awatar Leonetta ~ All you need is love ♥: Powodzenia kochana :*
  • awatar Peddie ~ Miłość bez końca: Hejcia:* Tak, wiem jestem boska, że cię na to namówiłam?! Heh. :D Tak se żartuję. Ale widzisz, ile osób cię kocha?! A dlaczego?! Bo jesteś niesamowita i najlepsza! uwierz mi będę, tu często wpadała i ciągle coś zamawiała. :D Będziesz miała taką małą złośnicę, co ci spokoju nie da. :P HIHIHIHI :D No nic, witać to ja cię nie będę, bo jak sama wspomniałaś jesteś tu "Stara", no powodzenia, też ci nie będę życzyła, bo po co?! Tobie i tak się uda, ale mam nadzieję, że się nie obrazisz jak powspominam, gdy jeszcze miałaś tu dwa wspaniałe blogi. O których chyba nei zapomniałaś, no mam taką nadzieję, Kochałam te dwa blogi i to bardzo. Chyba to twoje co nie?! :) ~http://patriciawilliamson.pinger.pl/ ~http://sibuna.05.pinger.pl/ Pamiętam je do dziś, one były cudne, a ty odeszłaś :( No ale na szczęście powróciłaś i mam nadzieję, że już nie odejdziesz. No a ja niestety muszę kończyć swojego koma, bo literki mi się kończą - niestety. A więc zostało mi to, że zamawiam Peddie Komedia?! Gaduła;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›